Nie tylko na Jasną Górę

Rowerowi pielgrzymi wyruszyli rankiem 22 sierpnia na Jasną Górę. Chętni pojadą jeszcze dalej - do sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach.

Deszcz w Biblii symbolizował łaski spływające z nieba, więc dzisiaj tych łask Bóg udziela nam obficie – mówił ks. Konrad Zawłocki, ruszając z Jelonek na czele Pielgrzymki Rowerowej.

Przeciwdeszczowe kurtki, peleryny, kaski nałożone na kaptury. – Zaraz przestanie padać, a sandały szybko wyschną – pocieszali się pielgrzymi, którzy rankiem 22 sierpnia sprzed kościoła św. Łukasza Ewangelisty wyjechali na rowerach na Jasną Górę. Do Matki Bożej dotrą w Jej uroczystość 26 sierpnia. Jedna trzecia 150-osobowej grupy, po uroczystościach w Częstochowie do przejechanych 300 km dołoży kolejne 150 km, jadąc do Łagiewnik. Po drodze nawiedzą sanktuaria m.in. Miłosierdzia Bożego w Ożarowie Mazowieckim (pierwsza Msza św. na pielgrzymim szlaku), Matki Bożej w Niepokalanowie, Szymanowie, Miedniewicach, Gidlach, Mstowie, św. o. Pio na Przeprośnej Górce oraz św. Jana Pawła II w Krakowie.

– W Roku Miłosierdzia przedłużyliśmy trasę naszej pielgrzymki aż do sanktuarium Miłosierdzia Bożego. Chcemy polecić intencje nasze oraz nam powierzone, Matce Bożej, ale także Miłosierdziu Bożemu – dodawał ks. Zawłocki.

Najstarszy uczestnik pielgrzymki rowerowej ma ponad 75 lat, najmłodszego: 5-latka ojciec wiózł w przyczepce. Na trasę wyjechało też z rodzicami i dziadkami, siedemnaścioro dzieci w wieku szkolnym. Jak zaznaczał komandor pielgrzymki Cezary Konopacki, wcześniej organizowano przygotowujące wyjazdy, podczas których każdy mógł sprawdzić swoje możliwości. – Ćwiczyliśmy, pokonując Warszawski Szlak św. Jakuba. Były to jednodniowe wyjazdy, o dystansach 50-60 km dziennie oraz jeden weekendowy – mówił Konopacki.

– W ubiegłym roku moja wnuczka 11-letnia Melania przejechała 10 proc. trasy, a 5-letnia Marcelinka na rowerze bez przerzutek, pokonała 10 km. W tym roku mam nadzieję, dadzą radę przejechać więcej. Trenowaliśmy wszyscy. Ja jeżdżę codziennie i na przestrzeni miesiąca zrobiłem 600 km – mówił Maciej Kominek, który na Jasną Górę jedzie z rodziną, w jej intencji „żeby się razem, mocno trzymała”. – I niech was Michał Archanioł osłania, a św. Krzysztof prowadzi – żegnał rowerzystów proboszcz ks. kanonik Jan Popiel.

„Gość Warszawski”