Kard. Krajewski nazwany „Robin Hoodem papieża”

"Robin Hood papieża" - w ten sposób jedna z włoskich gazet zatytułowała dziś na okładce swojego poniedziałkowego wydania materiał o akcji kard. Krajewskiego w minioną sobotę. Jałmużnik papieski nielegalnie przywrócił dopływ prądu do blokuw Rzymie zamieszkanego przez 400 ubogich w tym wiele dzieci.

To był akt desperacji! – tłumaczy dziś pochodzący z Polski kardynał. Aby doraźnie pomóc znajdującym się w skrajnie trudnej sytuacji rodzinom zerwał plomby z licznika i włączył dopływ prądu do bloku. Wcześniej został on odcięty z powodu dużych zaległości w opłatach za energię przez korzystających z niej ludzi. Kardynał tłumaczył dziś w rozmowie z włoskimi dziennikarzami, że zrobił tak aby doraźnie im pomóc, ponieważ uzyskanie jakiegokolwiek działania od włoskich służb w weekend jest praktycznie niemożliwe. Obiecał również, że zapłaci zaległości za energię oraz jest gotów ponieść konsekwencje swojego nielegalnego działania.

Według watykańskiego dziennika, ten „humanitarny gest został dokonany ze świadomością możliwych konsekwencji”, w przekonaniu, że „trzeba coś było zrobić dla dobra” tamtejszych rodzin. Kardynał zadeklarował, że jest gotów zapłacić ewentualną grzywnę.

Brak prądu od wielu dni powodował m.in. niemożliwość przechowywania żywności w lodówkach. Ponadto mieszkańcy budynku nie mają już także ciepłej wody. Otrzymywali oni pomoc z Watykanu w postaci opieki medycznej, lekarstw i wyżywienia, informuje dziennik „L’Osservatore Romano”.

– Mówimy o ludzkim życiu i jesteśmy w centrum Rzymu. O niemal pięciuset osobach pozostawionych samym sobie, o rodzinach, które nie mają dokąd pójść, o ludziach, którzy walczą o przetrwanie – tłumaczył polski purpurat swe działania.

Według włoskich mediów, mieszkańcy budynku zajmują go nielegalnie. Firmom dostarczającym prąd i wodę zalegają na kwotę 300 tys. euro (1,3 mln zł).

ad, KAI