Kazachstan: ks. Władysław Bukowiński ogłoszony błogosławionym

Apostoł Kazachstanu i więzień sowieckich łagrów został ogłoszony błogosławionym. Była to pierwsza w historii beatyfikacja w Kazachstanie.

Po akcie pokutnym biskup Karagandy, Adelio Dell’Oro powtórzył wobec kard. Amato prośbę, skierowaną wcześniej do Ojca Świętego, o beatyfikację czcigodnego sługi Bożego. Przedstawiono życiorys ks. Bukowińskiego.

Legat papieski odczytał uroczyście po łacinie list apostolski z decyzją papieża. „Przyjmując pragnienie naszego brata, biskupa, ordynariusza Kargandy Adelio Dell’Oro, a także wielu innych współbraci w biskupstwie i wiernych, po zasięgnięciu opinii Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, naszą władzą apostolską zezwalamy, by czcigodny Sługa Boży ks. Władysław Bukowiński, od tej pory nazywany był błogosławionym, a jego święto niech będzie obchodzone zgodnie z zasadami prawa 20 czerwca każdego roku” – brzmiał list beatyfikacyjny papieża Franciszka.

Po raz pierwszy publicznie oddano cześć ks. Bukowińskiemu poprzez odsłonięcie jej wizerunku. W katedrze rozległy się brawa i zabrzmiał śpiew. Na ołtarzu umieszczono relikwie błogosławionego.

W kazaniu kard. Amato przypomniał opinię św. Jana Pawła II, który nazwał ks. Bukowińskiego heroicznym świadkiem wiary i tym którzy cierpią prześladowania. Natomiast dla papieża Franciszka jest on niestrudzonym apostołem Ewangelii i pasterzem według serca Chrystusowego.

Nazwał błogosławionego odważnym misjonarzem Chrystusa na rozległych ziemiach Europy Wschodniej gdzie panowała ideologia represyjna, która starała się wykorzenić z serca człowieka każde uczucie religijne.

„Ks. Bukowiński jest chwałą i chlubą Kościoła w Kazachstanie. Beatyfikacja jest celebracją świętości tego kapłana, bohaterskiej ofiarności w służbie bliźniego, który pozostawił swoją gorliwością trwałe dziedzictwo dobra. W czasie prześladowań religijnych związanych z cierpieniem fizycznym i moralnym ks. Bukowiński odnajdywał bezpieczne schronienie w wierze w Boga i jego opatrzności. Jego rys świętości jest przyozdobiony trzema diamentami duchowymi: wiarą nadzieją i miłością” – powiedział kard. Amato.

Podkreślił, że po każdym okresie niewoli ks. Bukowiński wracał do siebie wychudzony ale duchowo odnowiony. „Z modlitwą przezwyciężał strach, głód, przemoc kontynuując swoją posługę narażony na aresztowanie i ponowne odesłanie do gułagu” – powiedział kardynał.

Przypomniał, że ks. Bukowiński mówił kazania także w gułagu, podczas niewoli jego różaniec został wykonany z kulek chleba, przewiązanych sznurkiem z krzyżykiem, z drutu, zawsze nosił ze sobą małą figurkę Madonny. „Obóz stał się dla niego amboną, z której uczył miłości Boga i pojednania z bliźnim. Często powtarzał wiara rozbija mury” – zaznaczył kaznodzieja.

Przypomniał, że w 1955 r. ks. Bukowiński nie skorzystał z możliwości powrotu do Polski i przyjął obywatelstwo sowieckie, aby pozostającym na terenie Związku Radzieckiego nieść pociechę wiary.

Zwrócił uwagę, że ks. Bukowiński był przekonany o odrodzeniu Kościoła na Wschodzie a zwłaszcza o powrocie Rosji do Chrystusa. „Aresztowania i deportacje były dla niego znakami Opatrzności, która chciała obecności księdza w tych miejscach cierpienia. Nawet ateiści stawali się dla niego znakami Opatrzności” – zaznaczył. W obozach mimo zakazów organizował święta Bożego Narodzenia, Wielkanoc, wraz z innymi kapłanami głosił rekolekcje, spowiadał, odprawił Msze św., udzielał Komunii św. Często powtarzał, że w swoim życiu zawsze znajdował się tam gdzie chciała tego Opatrzność Boża. Pomagał rodzinom wielodzietnym mężczyznom uzależnionym od alkoholu, odwiedzał chorych i osoby starsze, udzielał sakramentu małżeństwa, kierował młodymi do pójścia za ich powołaniem, nawracał niewierzących. „A wszystko to robił z prostotą i radością” – zaznaczył.

Kard. Amato zwrócił uwagę, że ks. Bukowiński zawsze wierzył, że okres ateizmu się skończy i wielu w Związku Radzieckim powróci do Boga. „Był o tym przekonany. Mówił, że Rosja jest jak suchy step, wystarczy rzucić iskrę i zapłonie wiara i nadzieja” – zaznaczył i dodał: „Błogosławiony był pierwszym głosicielem Jezusa i Bożego Miłosierdzia w Kazachstanie”. Nawracał nie tylko ludzi prostych ale i wykształconych.

Kardynał przypomniał, ze jego procesy przed sowieckim sądami stawały się ambonami świadectwa i ewangelizacji. Ks. Bukowiński zawsze powtarzał ofiarom systemu pełnego nienawiści aby unikali niechęci, kochali Boga i bliźniego. Paradoksalnie nieludzkie warunki w więzieniach i obozach pozytywnie wpływały na jego osobowość, na jego miłość. Nie bał się pomagać rodzinom deportowanym przez sowietów na Syberię dając im jedzenie, książeczki do modlitwy, zachęcając słowami pociechy.

Kard. Amato przypomniał, że cierpiał prześladowania tak od nazistów jak i komunistów. Wszystko to nie osłabiło jego wiary. W więzieniach pomagał nie tylko katolikom ale wszystkim, którzy potrzebowali pomocy, nie patrzył na narodowość czy religię. „Nie mógł przywrócić wolności bliźniemu ale formował go do bycia wewnętrznie wolnym. Według wielu świadectw w piekle zła, niesprawiedliwości, zniszczeń, bólu i cierpienia ks. Bukowiński był przykładem dobrego człowieczeństwa” – mówił kard. Amato.

„Naśladując Jezusa żywił ekstremalną miłość do swoich prześladowców. Często mówił, że jeśli ktoś jest przeciw tobie wyjdź mu na spotkanie. Mimo cierpień i upokorzeń nigdy nie dopuścił do siebie trucizny nienawiści, gniewu i złości. Miłość nieprzyjaciół, wyznał, nie była tylko piękną teorią w moim życiu na Wschodzie. To przykazanie nie było dla niego utopią lecz rzeczywistością” – powiedział kard. Amato

Zaznaczył, że ks. Bukowiński zostawia nam przesłanie radości, braterstwa i nadziei. „Błogosławiony Władysławie Bukowiński módl się za nami” – zakończył prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych.

W modlitwie wiernych modlono się po rosyjsku, polsku, niemiecku, włosku m. in. za Kościół w Kazachstanie, Azji Środkowej i krajach byłego Związku Radzieckiego aby za wstawiennictwem i przykładem nowego błogosławionego ks. Władysława Bukowińskiego pomagał wiernym podejmować wszelkie zamysły Opatrzności Bożej i świadczył o nich w życiu; za prześladowców, wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób prześladują, uciskają ludzi, czynią krzywdę człowiekowi naruszając jego prawo do życia i wolności; o Boże zmiłowanie nad ofiarami reżimów totalitarnych oraz aktów terrorystycznych na całym świecie.

Na zakończenie Mszy św. sędziwa siostra Flora, eucharystka, która towarzyszyła ks. Bukowińskiemu do ostatnich chwil życia wręczyła kard. Amato w darze relikwie błogosławionego.

Wśród uczestników beatyfikacji był ks. Mariusz Kowalski z Karagandy, który w 2008 r. za przyczyną sługi Bożego ks. Bukowińskiego został uzdrowiony po wylewie krwi do mózgu. Lekarze nie dawali księdzu większych szans na życie. Po kilku dniach intensywnych modlitw wstawienniczych, m. in. karmelitanek z Karagandy, ks. Mariusz wyszedł zdrowy ze szpitala. Po badaniach w Polsce okazało się, że nie ma żadnego śladu po wylewie.

Mszę św. koncelebrowali m. in. arcybiskup Astany, Tomasz Peta, ordynariusz diecezji Przemienienia Pańskiego w Nowosybirsku w Rosji, bp Joseph Werth i ordynariusz diecezji Świętego Józefa w Irkucku, bp Cyryl Klimowicz.

Wśród biskupów byli hierarchowie z Polski: bp Jan Wątroba z Rzeszowa, bp Jan Szkodoń z Krakowa, bp Jerzy Mazur z Ełku i bp Stanisław Jamrozek z Przemyśla.

W uroczystości beatyfikacyjnej wzięło udział ponad tysiąc wiernych z Kazachstanu i pielgrzymów m. in. z Polski, Rosji, Białorusi, Ukrainy, Niemiec i Litwy.

Jutro w świątyniach Karagandy i Kazachstanu zostaną odprawione Msze św. dziękczynne za beatyfikację ks. Bukowińskiego.

Władysław Bukowiński urodził się 22 grudnia 1904 r. w Berdyczowie. W 1920 r. rodzina przeniosła się do Święcicy w powiecie sandomierskim. W latach 1921-1931 studiował prawo, a następnie teologię na Uniwersytecie Jagiellońskim. Święcenia kapłańskie otrzymał 28 czerwca 1931 roku z rąk abp. księcia Adama Sapiehy, metropolity krakowskiego.

Po kilku latach pracy duszpasterskiej w Rabce i Suchej Beskidzkiej wyjechał na Kresy i został wykładowcą w Seminarium Duchownym w Łucku. Od września 1939 r. był proboszczem katedry w Łucku. W 1940 r. został uwięziony przez NKWD.

Cudem uniknął śmierci w likwidowanym przez Sowietów łuckim więzieniu po rozpoczęciu wojny niemiecko-radzieckiej w 1941 r. Pomagał uciekinierom i jeńcom podczas niemieckiej, a następnie radzieckiej okupacji. W latach 1945-1954 przebywał w radzieckich więzieniach i obozach pracy w Kijowie, Czelabińsku i Dżezkazganie. Tam, po wyczerpującej, kilkunastogodzinnej pracy odwiedzał chorych w więziennym szpitalu, umacniał współwięźniów w wierze, udzielał sakramentów i prowadził rekolekcje w różnych językach. Napisał i potajemnie wykładał w łagrze historię Polski.

W roku 1954 został zesłany do Kazachstanu, do Karagandy, z obowiązkiem podjęcia pracy stróża. Praca ta umożliwiała mu dalszą tajną pracę duszpasterską wśród zesłańców. Chrzcił, spowiadał i błogosławił małżeństwa zesłanych tam Polaków, Niemców, Rosjan, Ukraińców i przedstawicieli innych narodowości.

Dobrowolnie przyjął obywatelstwo Związku Radzieckiego, aby mógł pozostać wśród powierzonych swej opiece wiernych. Odbył wyprawy misyjne m.in. do Tadżykistanu, Ałmaty, Semipałatyńska, Aktiubińska. W 1958 r. został ponownie uwięziony na trzy lata i zesłany do łagrów na Syberii: w Czumie w obwodzie irkuckim oraz obozie dla „religiozników” w Sosnówce. W sumie spędził w łagrach i więzieniach 13 lat, 5 miesięcy i 10 dni.

Po odbyciu kary kontynuował w Karagandzie pracę duszpasterską w prywatnych domach. Pod koniec życia trzykrotnie przyjeżdżał do Polski, gdzie spotykał się m. in. z kard. Karolem Wojtyłą. Zmarł w Karagandzie 3 grudnia 1974 r. do końca prowadząc pracę duszpasterską. Jego grób znajduje się w kościele pw. św. Józefa w Karagandzie.

KAI