Wspólnota Ruchu Focolari (Dzieło Maryi)

O dziele Maryi

„Focolare” to z włoskiego „ognisko domowe”. W tyglu II wojny światowej we Włoszech kilka dziewczyn uwierzyło, że żadna bomba nie może zniszczyć Boga, że On jest jedynym Ideałem dla którego warto żyć. Postanowiły żyć radykalnie Ewangelią i odkryły że jej syntezą jest miłość.

Ta miłość ewoluowała w pragnienie jedności i jest obecna dziś w Ruchu, który rozrósł się na wszystkie kontynenty (jest obecny dziś w 200 narodach), objął wszystkie stany Kościoła i wykroczył poza jego mury poprzez dialog ekumeniczny, międzyreligijny, z osobami o poglądach niereligijnych oraz dialog z kulturą.

Również w Polsce od lat 60. duchowością Ruchu żyją starsi, rodziny, młodzi, dzieci, księża oraz świeckie osoby konsekrowane, którzy chcą żyć pragnieniem pozostawionym nam w testamencie Jezusa – aby byli jedno. Bo kto by nie chciał?

Ruch został oficjalnie zatwierdzony przez Kościół Katolicki pod nazwą „Dzieło Maryi”. Nosi to imię, ponieważ ze względu na swoją typową duchowość, która – na wzór Maryi – duchowo niesie światu Chrystusa, ze względu na różnorodność swoich członków, na swój powszechny zasięg, ze względu na swoje kontakty z chrześcijanami innych Kościołów i wspólnot kościelnych, z osobami o przekonaniach niereligijnych, a także ze względu na osobę prezydent – kobiety świeckiej, wykazuje szczególny związek z Najświętszą Maryją, Matką Chrystusa i każdego człowieka.

Konkrety – Charyzmat jedności

Taki jest nasz cel: wszyscy ludzie są kandydatami do powszechnego braterstwa, do jedności przyniesionej przez Jezusa.

Jezus, nasz wzór, nauczył nas dwóch rzeczy, które są jednym: być dziećmi jednego Ojca i być braćmi jedni dla drugich. Zdumiewająca prostota, ale to jest chrześcijaństwo, to jest charyzmat, który ożywia chrześcijaństwo! Jezus przez swe Boskie życie, w którym uczestniczymy, dokonuje w nas właśnie tego: stajemy się Bożymi dziećmi Ojca i braćmi pomiędzy sobą.

Każda dusza, która chce urzeczywistniać jedność – co oznacza chrześcijaństwo – powinna mieć tylko jedno prawo: służyć wszystkim, ponieważ we wszystkich służy Bogu… Podobnie jak św. Paweł: „Będąc wolnym wobec wszystkich, stałem się sługą wszystkich, aby pozyskać jak najwięcej dusz” (1 Kor 9,19). Oto postawa wobec tych wszystkich kandydatów do powszechnego braterstwa, a są nimi wszyscy ludzie – i to jest chrześcijaństwo.

Gdyby wszyscy, lub przynajmniej mała grupa ludzi, byli prawdziwymi sługami Boga w ‘bliźnim’, świat wkrótce należałby do Chrystusa. Kim jest bliźni? To brat, który jest obok nas w chwili obecnej. Trzeba kochać go tak, aby Chrystus narodził się, wzrastał i rozwijał się w nim. Nasza droga do Boga prowadzi więc przez brata. To przez to przejście, nieraz ciemne i mroczne, niekiedy aż do męczeństwa, mroczne jak tunel, dochodzi się do światła.  

Tej właśnie tajemniczej drogi wymaga Bóg od nas, aby do Niego dojść. On chce, byśmy codziennie i każdej godziny doskonalili tę sztukę – niekiedy męczącą i wyczerpującą, ale zawsze życiodajną, zawsze owocną, płodną i cudowną, urodzajną i niezwykłą… – sztukę jednoczenia się z innymi sercem ‘z ciała’. Jest to sztuka miłowania.

To jest krzyż, do którego każdego dnia powinniśmy się przybić – ten najbardziej nasz krzyż, który musimy postawić przed wszystkimi innymi krzyżami i cięciami w naszej Świętej Podróży.  

Ten krzyż jest życiem dla nas i dla tych, których kochamy; a jeśli tak jest z obu stron, jest życiem między nami. Jezusem, Zmartwychwstałym.

Jesteśmy powołani, by zawsze żyć jednością w codzienności. Zrozumieliśmy, że ona się urzeczywistnia, kiedy służymy bratu. Mamy być jedno z braćmi, ale nie w sposób teoretyczny, lecz rzeczywiście. Nie w przyszłości, lecz teraz. Być jedno, a więc odczuwać to, co czują bracia. Zająć się ich sprawami jak naszymi, bo miłość uczyniła je naszymi. Być nimi. A wszystko to z miłości do Jezusa w bracie.

Rzeczą, którą rozumieliśmy już w pierwszych latach, jest to, że jedność trzeba utrzymywać za wszelką cenę, tu nie ma wyjątków, za wszelką cenę. Wręcz za cenę śmierci!… Tu jest sedno! Jedność jest poligonem dla tych, którzy walczą o życie prawdziwe przeciwko fałszywemu. Jedność ponad wszystko! Niewiele znaczą dyskusje, nawet najbardziej pobożne tematy, jeśli nie damy życia Jezusowi pośród nas, kochając się tak, aby oddać sobie wszystko.

Jedność! Któż mógłby się odważyć o niej mówić? Jest niewypowiedziana jak Bóg! Czuje się ją, widzi, raduje się nią, lecz jest niewypowiedziana! Wszyscy cieszą się jej obecnością, wszyscy cierpią z powodu jej braku. Jest pokojem, radością, miłością, zapałem, atmosferą heroizmu i najwyższej wspaniałomyślności. To Jezus pomiędzy nami!