Kard. Nycz: Ten krzyk jest wstydem dla współczesnego świata

„Mamy różne usprawiedliwienia, czasem mówimy, że pomagamy Ukraińcom, czasem, że pomagamy na miejscu. To trzeba czynić i tamtego nie zaniedbywać! – podkreślił kard. Kazimierz Nycz, wskazując na potrzebę zorganizowania w Polsce korytarzy humanitarnych, by pomagać uchodźcom. „Umrzeć z nadziei” – pod tym hasłem odbyła się w środę w parafii św. Barbary, pod przewodnictwem metropolity warszawskiego, ekumeniczna modlitwa za uchodźców.

Wydarzenie było częścią Tygodnia modlitwy za uchodźców objętego patronatem Rady Episkopatu Polski ds. Migracji, Turystyki i Pielgrzymek, który trwa od 27 września do 4 października.

W modlitwie udział brali przedstawiciele Kościoła ewangelicko-augsburskiego, ewangelicko-reformowanego, polskokatolickiego, grekokatolickiego. Obecni byli liczni księża, działacze organizującej modlitwę wspólnoty Sant’Egidio, a także np. Fundacji Most Solidarności czy Klubu Inteligencji Katolickiej.

Magdalena Wolnik, liderka warszawskiej Wspólnoty Sant’Egidio, przypomniała, że już od sześciu lat organizują to wydarzenie, ale tegoroczne spotkanie jest szczególne, bo mieli okazję pojechać na Lesbos i osobiście wesprzeć uchodźców. Po Mszy członkowie wspólnoty dzielili się świadectwem z tych doświadczeń. Gdy dzisiaj będziemy się modlić, będziemy mieć w oczach i sercach twarze osób, które spotkaliśmy, ich rodzin, dzieci. Wskazała na potrzebę troski o pokój – mówiła Magdalena Wolnik i zaznaczyła: Wiemy, jak skutecznie im pomóc – poprzez korytarze humanitarne.

 

Modlitwa wokół krzyża

Przyniesiono do ołtarza krzyż przywieziony z Lesbos, wykonany z drewna łodzi migrantów, które rozbiły się u wybrzeży greckiej wyspy Lesbos. Kard. Nycz, zapowiadając wprowadzenie krzyża, powiedział: Gromadzimy się wokół krzyża, który poprowadzi naszą modlitwę. Wpatrując się w ten krzyż, odnajdziemy oczy i wyciągnięte ręce kobiet, mężczyzn i dzieci – osób, które straciły życie, próbując dotrzeć do Europy i na inne kontynenty świata. Oby pamięć o nich, oświecona Ewangelią, była żywa wśród nas i poruszając sumienia, przynaglała nas do miłości, współczucia i gościnności.

Po odczytaniu fragmentu ewangelii o uciszeniu burzy na Jeziorze, kard. Nycz wygłosił homilię. Wskazał, że czas pandemii wyostrzył nasze spojrzenia na wiele ważnych spraw, ale wydaje się, że jednocześnie, zwłaszcza w przekazach medialnych, przycichło budzące sumienia opowiadanie dramatycznych historii uchodźców, uciekających przed śmiertelnym zagrożeniem do Europy, gdzie mają nadzieję znaleźć bezpieczeństwo i pokój. Przywołał dziesiątki tysięcy ludzi, którzy w drodze zginęli, podkreślił zwłaszcza ostatni pożar w obozie w Morii.

Świat, w którym żyjemy jako chrześcijanie, świat, do którego nas Pan Jezus posyła, zawsze był podobny do morza, na którym znaleźli się apostołowie w dzisiejszej ewangelii, kiedy łódź ich kołysana była burzliwymi falami, a Jezus spał – mówił kardynał, wskazując, że uczniowie szybko znaleźli sposób na zaradzenie sytuacji, budząc Jezusa by ich ratował i podziwiając Jego moc. Jednak On zwrócił uwagę na drugi wymiar – ich małą wiarę, brak zaufania do Boga, wiary w to, że z nimi jest Jezus, nie trzeba Go budzić. Wiarę trzeba budzić w sobie, budzić po to, by się otworzyć na działanie Pana Boga, by za wyznaniem poszły też czyny – wskazał metropolita warszawski, zachęcając do modlitwy o łaskę wiary. Podkreślił, że zagrożeń nie można bagatelizować, ale przy nich zwłaszcza należy troszczyć się o swoją wiarę.

 

„Powinniśmy działać”

Kard. Nycz wskazał, że ta modlitwa chrześcijan różnych wyznań i ludzi dobrej woli, ma budzić sumienia i serca, by być wrażliwym na dramatyczne wołanie potrzebujących. Wskazał, że ten krzyk jest wstydem dla chrześcijańskiego świata, Europy ale także Polski, jeśli oczekiwana pomoc nie zostaje udzielona. Jeśli nauczanie w tej kwestii papieża Franciszka jest „wołaniem na puszczy”.

Mamy różne usprawiedliwienia, czasem mówimy, że pomagamy Ukraińcom, czasem że pomagamy na miejscu. To trzeba czynić i tamtego nie zaniedbywać! – podkreślił kard. Nycz. Wskazał, że nadzieję w tej sprawie budzi niedawne spotkanie prezydenta Andrzeja Dudy z organizującą korytarze humanitarne Wspólnotą Sant’Egidio, która takie korytarze chce realizować również w Polsce. Wyraził nadzieję, że to się uda i nic nie będzie blokowało tego dzieła. Powinniśmy działać, zaczynając od modlitwy, a kończąc na konkretnym chrześcijańskim czynie – wskazał hierarcha.

Po homilii wspomniano 2398 uchodźców, którzy od czerwca 2019 do czerwca 2020 zginęli w Morzu Śródziemnym i na innych drogach, próbując dotrzeć do Europy, poszukując bezpieczeństwa i lepszej przyszłości. Odczytano także wezwania modlitwy powszechnej, przy których zapalano świece. Naucz nas postępować zgodnie z Twoim słowem i rozpoznawać Cię, gdy spotykamy Cię jako ubogiego, słabego, więźnia, uchodźcę. Udziel nam łaski opierania się złu, w miłości do Ciebie oraz Twoich braci i sióstr, zranionych niegościnnością i ubóstwem. Mocą Twojego Ducha uczyń nas świadkami miłości, która nie zna granic, teraz i zawsze – podsumował intencje kard. Nycz. Następnie odśpiewano wspólnie Modlitwę Pańską. Znak pokoju ze względu na pandemię przekazywano sobie przez spojrzenie i uśmiech.

 

KAI/Stacja7