Abp Ryś w Watykanie: “Kościół, który kochasz, staje się krzyżem”

- Nie chodzi o to, żeby stanąć przed Europą i się mądrzyć, napominać, co w niej jest dobre a co naganne, nie. Chodzi o to, żeby po prostu być w niej chrześcijanami. Naszym szczególnym wkładem w dobro Europy jest bycie chrześcijaninem - mówił abp Grzegorz Ryś podczas Eucharystii sprawowanej przy grobie św. Jana Pawła II.

Metropolita łódzki przypomniał trzy kobiety, ogłoszone w 1999 roku przez św. Jana Pawła II współpatronkami Europy: Brygidę Szwedzką, Katarzynę ze Sieny i Edytę Stein. Zauważył, ze cechą łączącą te święte jest duchowość krzyża.

Więc może Ojciec Święty chciał powiedzieć nam, że to, co mamy Europie do zaproponowania to krzyż, jako bardzo szczególną wiedzę, kim jest Bóg. Krzyż, który jest syntezą chrześcijaństwa, syntezą Ewangelii o miłości ofiarnej, o miłości, która się nie cofnie przed oddaniem życia, o miłości, która jest bezinteresowna, która jest miłością do nieprzyjaciół.

Zauważył, że zdaniem Ojca Świętego najlepiej pomagamy Europie i bierzemy za nią odpowiedzialność, kiedy jesteśmy gotowi do odnowy własnego chrześcijaństwa. Gotowość chrześcijan do własnego nawrócenia i realne życie wiarą staje się szczególnym wkładem w dobro Europy.

Więc może nie trzeba stać przed Europą i na nią krzyczeć, tylko trzeba stanąć przed lustrem, którym jest słowo Boga i sakrament pokuty i zapytać, czego brakuje naszemu chrześcijaństwu. I czy być może nie jest tak, że nie wnosimy do Europy krzyża jako najpiękniejszego obrazu Boga dlatego, że nasze życie jest zaprzeczeniem tego obrazu? Jeśli jest tak, ze Europa coraz mniej rozumie z chrześcijaństwa, to może wina jest po naszej stronie, ponieważ zaprzeczamy własnym życiem orędziu Boga, które głosimy.

Mówiąc o tajemnicy krzyża, abp Ryś zauważył, że prędzej czy później krzyżem staje się dla nas to, co najbardziej kochamy. Przypominając historię życia św. Brygidy, której święto obchodzone jest dziś w Kościele, stwierdził, że jej krzyżem stał się w pewnym momencie Kościół, w którym żyła, a który znajdował się w trudnym momencie niewoli awiniońskiej.

Bardzo łatwo jest stanąć wobec Kościoła w wielkim dystansie i zacząć go obrabiać, zacząć go krytykować, odciąć się od tego krzyża, którym w jakimś momencie staje się sam Kościół. Kościół, który kochasz, który jest twoim domem. Kościół, w którym chcesz trwać. A w którymś momencie przynosi ci on ból. I ta pokusa – zejdź stąd, z tego krzyża, zostaw go. Nie! Właśnie trwaj w miłości, która jest także ukrzyżowana, wtedy głosisz Jezusa Chrystusa w sposób wiarygodny.

Metropolita łódzki podkreślił, że to przekonanie do Krzyża bierze się z długiej medytacji, kontemplacji, która prowadzi do wiernej miłości. Tę miłość może byłoby łatwo porzucić, ale jeśli w niej trwasz, jesteś przybity, to Bóg takim twoim chrześcijaństwem odnawia świat, odnawia też Kościół, w którym żyjesz – zakończył.

Całość homilii można odsłuchać na stronie vaticannews.