Zakończyło się XIV Zgromadzenie Zwyczajne Synodu Biskupów

Powołanie i misja rodziny w Kościele i świecie współczesnym - pod takim hasłem obradowało w dniach 4-25 października w Watykanie XIV Zgromadzenie Zwyczajne Synodu Biskupów. Zakończyło go "Relatio finale", którą zatwierdzili 24 października ojcowie synodalni.

Powołanie i misja rodziny w Kościele i świecie współczesnym – pod takim hasłem obradowało w dniach 4-25 października w Watykanie XIV Zgromadzenie Zwyczajne Synodu Biskupów. Zakończyło go “Relatio finale”, którą zatwierdzili 24 października ojcowie synodalni.

Nad każdym z 94 punktów Relacji głosowano oddzielnie. W procedurze wzięło udział 265 ojców synodalnych, a wymagana do przyjęcia większość 2/3 wynosiła 177 głosów. Wszystkie punkty przyjęto większością głosów, choć ani razu nie było jednomyślności. Relatio składa się ze Wstępu, trzech części, podzielonych łącznie na 12 rozdziałów (a te na jeszcze mniejsze punkty) i Zakończenia, po którym następuje Modlitwa do Świętej Rodziny.

Dokument określa rodzinę jako światło w ciemności, zaznaczając jednocześnie, iż przeżywa ona obecnie wiele trudności, ale też ma w sobie ogromne zdolności i potencjał do stawiania im czoła i reagowania na nie. Ojcowie synodalni podkreślili piękno rodziny jako Kościoła domowego, opartego na małżeństwie mężczyzny i kobiety, rodziny, będącej podstawową komórką społeczeństwa, do którego wzrostu się przyczynia w wielkim stopniu i będącej bezpieczną przystanią najgłębszych uczuć, jedynym punktem wiążącym w czasach podziałów. Stanowi ona integralną część ekologii ludzkiej, która winna być chroniona, popierana i zachęcana do rozwoju, także ze strony władz.

Podczas trwania obrad, w sobotę 17 października uczczono 50. rocznicę ustanowienia Synodu Biskupów, a 18. października papież podczas uroczystej Mszy św. na palcu św. Piotra kanonizował m. in. rodziców św. Teresy od Dzieciątka Jezus.
Synod nie jest parlamentem

Otwierając obrady papież Franciszek podkreślił, że synod nie jest kongresem ani parlamentem, ale wyrazem życia Kościoła, który podąża razem, aby odczytać rzeczywistość oczyma wiary. Nie jest parlamentem, gdzie aby osiągnąć konsensus, trzeba odwołać się do rokowań, paktowania czy kompromisu. Jak podkreślali uczestnicy Synodu, te trzy tygodnie były czasem „wielkiego słuchania”, a także „doświadczeniem synodalności i kolegialności”. Nie oznaczało to bynajmniej konsensusu w spornych kwestiach, gdyż – z racji, że synod jest ciałem doradczym – rozstrzygnąć ma dopiero Ojciec Święty.

Można powiedzieć, że dyskusje wokół rodziny podczas kongregacji generalnych jak i w małych grupach “circoli minores” polaryzowały się między biegunem “socjologicznym” a “teologicznym”. Wielu ojców synodalnych, głównie z Afryki i Azji zwracało uwagę, że opis sytuacji i wyzwań stojących przed rodziną jest za bardzo związany z kontekstem świata zachodniego.

 

Wyzwania stojące przed rodziną:

Osłabienie więzi wewnątrz rodzinnych

W pierwszej części debaty synodalnej poświęconej wyzwaniom stojącym przed rodziną koncentrowano się na trudnościach, jakie ona napotyka we współczesnym świecie. Zastanawiano się, jak zastąpić słowo „trudności” innym określeniem, aby już na początku dyskusji nie zaczynać od negatywnego wizerunku ale wskazać przede wszystkim na pozytywne aspekty życia rodziny. Zwracano uwagę, że gdy mówi się o trudnościach rodziny, to uwzględnia się jedynie aspekt socjologiczny, a pomija kontekst eklezjalny, w którym elementem najważniejszym jest wiara. Rozważano trudności natury kulturowej, przed którymi stają dziś małżeństwa i rodziny. Wśród nich wymieniano m.in. feminizm, który postrzega rodzinę jako formę presji na kobiety i ograniczania ich praw, traktując macierzyństwo jako postać przemocy, a wychowanie dzieci jako przeszkodę w samorealizacji kobiet. W wielu wystąpieniach podkreślano godność kobiety, jej rolę jako żony, matki i wychowawczyni, która nie jest tylko ciężarem, ale największym dowartościowaniem kobiet i ich społecznej roli.

Podczas dyskusji wskazywano także na osłabienie więzi wewnętrznych w rodzinie, czego powodem jest m.in. coraz częstsza fizyczna i duchowa nieobecność mężów i ojców. Ta ich nieobecność wymuszana jest przez warunki ekonomiczne, przez emigrację, by zdobyć środki do życia. Zwracano przy tym uwagę na coraz częstszą niedojrzałość mężczyzn do swych ojcowskich funkcji. Była mowa o tym, że status ojca jest pomijany w legislacji. Mówi się wiele o prawach kobiet czy dzieci, a praktycznie nie mówi się o prawach ojców i miejscu ojca w życiu rodzinnym. W efekcie mężczyźni są coraz mniej odpowiedzialni za rodziny stąd kobiety zostają same. Mówiono także o potrzebie przezwyciężania obecnych tu i ówdzie takich tradycji, jak zmuszanie dziewcząt do małżeństw bez możliwości wyboru, czy ich seksualnych obrzezań. W świetle Ewangelii takie praktyki są nieludzkie i uwłaczają godności człowieka. Ponadto poruszano temat przemocy wobec kobiet obecnej w wielu krajach.

Brak dostatecznej polityki ze strony państwa

Podczas debat podkreślano, że rodzina jest podstawą komórką społeczeństwa i bez niej nie można sobie wyobrazić dobra wspólnego szerszej społeczności. Rodziny nie można więc podporządkowywać interesom gospodarczym, lecz odwrotnie. Przypomniano też, że zaangażowanie na rzecz rodzin stoi w centrum społecznej nauki Kościoła, a rodzina jest bardzo istotnym podmiotem misji Kościoła i środowiskiem ewangelizacji. Zatem wszyscy chrześcijanie są powołani do takiego kształtowania współżycia społecznego i obowiązującego prawa, aby rodziny mogły się rozwijać i bez przeszkód pełnić swoją misję: wychowawczą, edukacyjna i ewangelizacyjną. Polityka państwa powinna się zatem kierować zasadą subsydiarności (pomocniczości) i w żadnym wypadku nie może ograniczać praw rodziny.

W dokumencie końcowym synod apeluje do instytucji państwowych i społeczności lokalnych o popieranie i wspieranie polityki rodzinnej oraz do katolików zaangażowanych w politykę, aby zachęcali do troski o rodzinę i życie, gdyż społeczeństwo, które to zaniedbuje, traci swe otwarcie na przyszłość. Synod podkreślił świętość istnienia, począwszy od poczęcia po naturalną śmierć i przestrzegł rodziny przed ciężkimi zagrożeniami dla rodziny takimi jak aborcja czy eutanazja.
Ubóstwo, migracja i wypędzenie

Ojcowie synodalni z Afryki mówili o ubóstwie uderzającym w rodzinę. Nie może się ona rozwijać, traci spójność i nie może zapewnić podstawowych potrzeb, jak wyżywienie, mieszkanie czy edukacja. Innym dramatycznym zjawiskiem uderzającym w rodzinę jest migracja zarobkowa i związane z tym rozdzielenie małżonków i dzieci, niebezpieczeństwo wyobcowania w nowym środowisku oraz przestępczość zorganizowana, której ofiarami często padają najczęściej mężczyźni: mężowie, ojcowie, synowie i bracia, tym samym wzrasta liczba wdów i sierot. Innym problemem jest brak dostatecznej uwagi poświęcanej oświacie i wychowaniu, co sprawia, że tysiące dzieci są pozostawione samym sobie, a głównym ich wychowawcą jest telewizja, internet i ulica.

Wskazywano na dramatyczną sytuację rodzin w regionach zbrojnych konfliktów, przede wszystkim na Bliskim Wschodzie czy na Ukrainie. Jeden z ojców synodalnych z Kościoła chaldejskiego w Syrii mówił o tragicznej sytuacji chrześcijan na Bliskim Wschodzie. Przypomniał, że nie różnią się oni etnicznie od ludów tam żyjących i są wiernymi Kościoła istniejącego tam od 2 tys. lat. Obecnie chrześcijaństwo tam zanika i mamy do czynienia z masową emigracją, czego przyczyną jest wrogość przede wszystkim ze strony Państwa Islamskiego. Arcybiskup większy kijowsko-halicki Światosław Szewczuk, powiedział, że na Ukrainie i Bliskim Wschodzie, gdzie toczą się wojny, człowiek czuje się samotny i jest pozostawionym samemu sobie. Z kolei delegat konferencji biskupów Ukrainy obrządku łacińskiego abp Mieczysław Mokrzycki wskazał na trudności jakie przeżywa rodzina ukraińska, szczególnie żołnierzy walczących na wschodzie kraju.
Powołanie i teologia rodziny

W części debaty dotyczącej teologii rodziny zwracano uwagę, że Kościół nigdy nie przestanie głosić, że Bóg „kobietą i mężczyzną stworzył ich”, i na tym fundamencie budowane jest małżeństwo naturalne. O tym mówi Stary i Nowy Testament i stanowi to trwały dorobek ludzkości. Zwracano uwagę na istniejące obecnie napięcie między wizją rodziny tradycyjnej, żyjącej etosem chrześcijańskim a wizją rodziny, w której dostrzec można istotną zmianę antropologiczną. Podkreślano elementy wchodzące w zakres sakramentu małżeństwa a zawarte już w małżeństwie naturalnym. Przypominano, że Kościół w swym nauczaniu skoncentrować się musi na wskazaniu piękna rodziny, żyjącej zgodnie z Ewangelią. A takich rodzin są miliony. Mocno akcentowano „więź rodziny z Bogiem”, znaczenie wiary i modlitwy w życiu rodzinnym, jako miejsca przekazywania najwyższych wartości.
Misja rodziny dzisiaj:

Rodzina podmiotem a nie przedmiotem ewangelizacji

Podczas obrad synodalnych mocno podkreślano, że rodziny nie są tylko odbiorcami działań ewangelizacyjnych ale ich ważnymi podmiotami. Wskazywano więc na potrzebę kształcenia księży i duszpasterzy w tym właśnie duchu, uwrażliwianie ich na towarzyszenie rodzinom.

Wskazywano, że to właśnie rodziny muszą aktywnie uczestniczyć w realizacji misji Kościoła, przekazywać żywą wiarę i włączyć się w proponowane przez papieża Franciszka “duszpasterskie nawrócenie”. “Rodzina ma być czynnym ewangelizatorem, a także źródłem głoszenia Ewangelii i słowem, i czynem. W związku z tym cały Kościół powinien skupić się wokół rodziny, wspierać ją, tej rodzinie towarzyszyć i ją leczyć. Kościół musi się rodziną cieszyć, żeby to był rzeczywisty Kościół domowy” – skonstatował abp Hoser.

Relacja końcowa podkreśla szczególną rolę parafii w duszpasterstwie rodzinnym, ale także znaczenie wyspecjalizowanych ośrodków. Postulowane jest zwrócenie szczególnej uwagi na rodziny przeżywające dramat zerwania więzi małżeńskiej, zapobieganie przemocy domowej a także ochronę nieletnich przed molestowaniem seksualnym. „W Kościele trzeba w tych przypadkach stosować tolerancję zero”- czytamy w paragrafie 78.

Wskazano na potrzebę jeszcze większego zaangażowania Kościoła w duszpasterskie towarzyszenie rodzinom, rozwijania poradnictwa rodzinnego i instytucji pomocy rodzinie, a w sferze edukacyjnej do przygotowania do życia w rodzinie poczynając już od poziomu przedszkolnego jak i na terenie szkoły.

Postulowane jest otoczenie szczególną opieką rodzin niepełnych. Szeroko potraktowano kwestię pojednania w małżeństwie, zwłaszcza w przypadku niewierności. Wskazano na konieczność pomocy prawnej dla osób wątpiących w ważność zawartego małżeństwa.

Piękno płciowości związanej z płodnością

W trakcie debaty synodalnej wskazywano na ważność świadczenia o pięknie płciowości i cielesności w łonie życia małżeńskiego, jak również przypominano nauczanie zawarte w encyklice bł. Pawła VI „Humanae vitae” nt. rozrodczości i seksualności. W tym kontekście akcentowano szczególnie potrzebę pogłębienia postaw odpowiedzialnego rodzicielstwa i wychowania dzieci. Abp Henryk Hoser przypomniał, że antykoncepcja jest wciąż poważnym problemem podnoszonym przez Kościół. Od lat jest ona zjawiskiem masowym i ma ogromny wpływ na jakość życia małżeńskiego. Ma też poważne konsekwencje duchowe i psychologiczne. Arcybiskup podkreślił, że Kościół nie może zaakceptować antykoncepcji, gdyż oddziela ona radykalnie „siłę jednoczącą aktu małżeńskiego od przekazywania życia, a więc oddzielenie ludzkiej płciowości od płodności”. Odnosząc się do postulatów, aby kwestie stanowiska wobec antykoncepcji i aborcji pozostawić w gestii lokalnych episkopatów a nawet sumieniu jednostki, abp Hoser powiedział, że nie można dopuści do “subiektywizacji sumienia, gdyż daje nam ono osąd moralny, który musi być weryfikowany poprzez odniesienie się do prawa Bożego i nauczania Kościoła”.
Przygotowanie do małżeństwa i towarzyszenie rodzinom

Ważnym zagadnieniem poruszanym podczas synodu było przygotowanie do małżeństwa i tu wszyscy uczestnicy zgadzali się co do potrzeby odpowiedniej formacji, skupionej na Słowie Bożym. Jak zauważył bp Jan Wątroba, ojciec synodalny z Polski podkreślano konieczność podniesienia na wyższy poziom kursów przedmałżeńskich, a przygotowanie do przyjęcia sakramentu małżeństwa powinno przypominać drogę poprzedzającą katechumenat.

Zdaniem kard. Giuseppe Versaldi, prefekta Kongregacji Edukacji Katolickiej, praca Kościoła z narzeczonymi winny być czymś fundamentalnym, a przyjęcie sakramentu małżeństwa musi być traktowane z należytą świadomością i powagą.

Słowem najczęściej chyba powtarzanym było “towarzyszenie” – towarzyszenie osobom przygotowującym się do małżeństwa, jak i potem duszpasterskie towarzyszenie tym, których małżeństwo okazało się za słabe by przetrwać, a więc towarzyszenie przez Kościół wszystkim poranionym. Wskazano, że większość małżeństw rozpada się przed 7 rokiem wspólnego życia i stąd konieczność opieki nad młodymi małżeństwami. W wielu wypowiedziach przejawiała się też troska o właściwe przygotowanie seminarzystów do przyszłej pracy duszpasterskiej z rodzinami.

Dokument końcowy synodu zawiera liczne wskazówki i propozycje dotyczące lepszego przygotowania do małżeństwa, zwłaszcza ludzi młodych, którzy niekiedy wydają się przerażeni przyszłym życiem małżeńskimi rodzinnym. Powinni oni otrzymać formację właściwą dla ich uczuciowości, zachęcającą ich do życia w czystości i do gotowości daru z samych siebie. Ojcowie synodalni zwracają uwagę na więź łączącą akt seksualny z prokreacją między małżonkami, a jej owocem są dzieci jako ich najcenniejszy owoc, gdyż zawierają w sobie pamięć i nadzieję aktu miłości.

Podkreślono również związek między powołaniem do rodziny a powołaniem do życia kapłańskiego i zakonnego. Ważne miejsce w tych rozważaniach zajmuje też wychowanie do życia płciowego oraz popularyzowanie odpowiedzialnego rodzicielstwa, zgodnie z nauczaniem zawartym w encyklice Pawła VI “Humanae vitae” i w tym kontekście pierwszoplanowa rola rodziców w wychowaniu dzieci w wierze.
Małżeństwa mieszane

Podczas obrad mówiono także o małżeństwach mieszanych. Zwracano uwagę na potrzebę uwypuklania ich stron pozytywnych, jak otwarcie na dialog ekumeniczny i międzyreligijny. Przypomniano, że tym co najgłębiej łączy małżeństwa mieszane jest chrzest. Łączy je Chrystusowa więź i w ten sposób tworzą „jeden Kościół domowy”. Podkreślano, aby nie mówić tylko o problemach międzywyznaniowych, ale wskazywać na to, że w oparciu o rodziny mieszane można na co dzień realizować praktyczny, żywy i dynamiczny ekumenizm.

Zmiana języka nauczania

Wiele uwagi poświęcono też potrzebie odnowienia języka, jakim Kościół przemawia do rodzin – ma on stać się mniej statyczny a bardziej dynamiczny, aby nauczanie Kościoła było bardziej zrozumiałe, nie tracąc przy tym niczego ze swej istoty i otwierając w ten sposób nowy dialog z rodzinami. W przypadku osób rozwiedzionych oznaczałoby to, że mówiono by już nie o „wykluczeniu” z sakramentu Eucharystii, ale raczej o „powstrzymywaniu się”. Zdaniem większości ojców synodalnych język musi być zrozumiały dla każdego wiernego, w tym przede wszystkim dla rodziny. Dzisiejszy człowiek doby Internetu potrzebuje jasnego i klarowanego, krótkiego przekazu. Mniej naukowej teologii, filozofii, ale więcej odniesień do realnego życia.

O większą rolę kobiet

Podczas obrad upominano się o większy udział kobiet w życiu Kościoła, aby mogły one zajmować bardziej odpowiedzialne stanowiska, poczynając od Kurii Rzymskiej po kurie biskupie i parafie. Siostra Maureen Kelleher, audytorka synodu ze zgromadzenia Sióstr Najświętszego Serca Maryi skierowała prośbę do ojców synodalnych by zobaczyli, jak wiele kobiet, które zostały powołane do służby królestwu Bożemu, nie może znaleźć miejsca w Kościele. “Choć są obdarzone wieloma talentami, nie mogą ich przynieść do miejsc, gdzie podejmuje się decyzje czy rozważa kwestie duszpasterskie” – mówiła s. Kelleher, prawniczka, która pomaga imigrantom w południowej Florydzie. Podobny apel skierowała do uczestników synodu prof. Lucetta Scaraffia, redaktorka dodatku do watykańskiego dziennika “L’Osservatore Romano” pt. “Kobieta, Kościół, Świat”. – Jej zdaniem Kościół musi znaleźć właściwą odpowiedź na współczesne potrzeby i wsłuchać się bardziej w oczekiwania kobiet, ich zmieniające się role. Teksty i wypowiedzi na Synodzie mówią bardzo mało o kobietach. “To tak jakby matki, córki, babcie, żony, które są sercem dla rodzin, nie były częścią Kościoła. Kościoła, który rozumie świat, który myśli i który podejmuje decyzje” – powiedziała i dodała: “Tak jakbyśmy udawali, nawet gdy mówimy o rodzinie, że kobiety nie istnieją”.

Szczególnie dużo miejsca ojcowie synodalni przeznaczyli na opisanie sytuacji kobiet, podkreślając zwłaszcza ich rolę w wychowywaniu dzieci i młodego pokolenia, wyrażając przy tym życzenie, aby rola ta była jeszcze bardziej doceniana. Nie zapomniano też o osobach, które straciły mężów lub żony, o niepełnosprawnych, starcach, babciach i dziadkach, którzy pozwalają przekazywać wiarę w rodzinie, a niejednokrotnie padają ofiarami “kultury odrzucenia”.
Kwestia dopuszczania do komunii osób rozwiedzionych, żyjących w ponownych związkach

Najwięcej sprzeciwów podczas głosowania nad relacją końcową wywołały punkty 84-86, współtworzące rozdział 3. “Duszpasterskie towarzyszenie rodzinie” trzeciej części dokumentu (Misja rodziny). Punkt 85 przyjęto tylko jednym głosem ponad wymaganą większość – 178 przy 80 głosach przeciwnych, za punktem 84 głosowało 187 ojców, przeciw było 72 a punkt 86 przyjęto 190 głosami “za” przy 64 “przeciw”.

Punkt 84 stwierdza, że “osoby ochrzczone, które się rozwiodły i ponownie zawarły związek cywilny powinny być bardziej włączane we wspólnoty chrześcijańskie na różne możliwe sposoby, unikając wszelkich okazji do zgorszenia”. Podkreśla, że osoby te nie powinny “czuć się ekskomunikowanymi, ale mogą żyć i rozwijać się jako żywe członki Kościoła, odczuwając, że jest on matką, która ich zawsze przyjmuje, troszczy się o nich z miłością i wspiera ich w pielgrzymce życia i Ewangelii”.

Punkt 85, odwołując się do “Familiaris consortio” Jana Pawła II mówi o potrzebie duchowego towarzyszenia osobom znajdujących się w takiej sytuacji ze strony kapłanów “na drodze rozeznania, zgodnie z nauczaniem Kościoła i wytycznymi biskupa”, pokładając przy tym ufność w przekonaniu, iż Bóg nie odmawia swego miłosierdzia nikomu.

W paragrafie 83 wyrażono z kolei uznanie dla świadectwa osób, które nawet w trudnych warunkach nie zawierają nowego związku, pozostając wiernymi więzi sakramentalnej. Osoby żyjące w separacji lub po rozwodzie, które nie zawarły ponownego związku będące często świadkami wierności małżeńskiej, należy zachęcać do znalezienia w Eucharystii pokarmu wspierającego ich w ich sytuacji”- czytamy.

Wcześniej grupa języka niemieckiego zaproponowała, aby urząd nauczycielski Kościoła dokonał szeroko zakrojonej odnowy katolickiej teologii o małżeństwie. „Proponujemy pogłębione studium tych problemów, mając na celu nową ocenę z punktu widzenia urzędu nauczycielskiego i większą koherencję z praktyką duszpasterską wypowiedzi dogmatycznych, moralno-teologicznych i kanonicznych na temat małżeństwa” – czytamy w jej relacji. Zdaniem grupy niemieckojęzycznej, należy otworzyć osobom żyjącym w takiej sytuacji możliwość Komunii św. pod określonymi warunkami. Postulowano, aby dokonywało się to na “drodze skupienia i pokuty wewnętrznej na “forum internum”, czyli rozeznania sumień poszczególnych osób w ich rozmowie ze spowiednikiem, co “może przyczynić się do osobistego kształtowania sumienia oraz do wyjaśnienia, jak dalece możliwy byłby dostęp do sakramentów”.

Należy przypomnieć, że postulat komunii św. dla rozwiedzionych i żyjących w ponownych związkach spotkał się podczas obrad ze zdecydowanym oporem ze strony większości ojców synodalnych. Podkreślali oni wagę sakramentalnego małżeństwa, ważnie zawartego, jako nierozerwalnego – powołując się na słowa Jezusa o cudzołóstwie. Ostrzegano, że udzielanie rozgrzeszenia i komunii św. osobom, które będąc w małżeństwie jednocześnie zawarły drugi związek, byłoby faktycznie uznaniem możliwości zerwania małżeństwa. Przypominano, że sytuacja takich osób uniemożliwia im przyjmowanie Komunii świętej, gdyż jest to akt nie tylko indywidualny i wewnętrzny, ale także kościelny. Wymaga więc „pełnej, widzialnej komunii z Kościołem”, a zatem „wierzenia i wyznawania tego, w co wierzy Kościół” i zachowywania przykazań Bożych. Gdyby Kościół dopuścił te osoby do Komunii św., faktycznie uznawałby drugi związek jako moralnie godziwy, a tym samym zaprzeczałby nierozerwalności pierwszego małżeństwa.

Wśród ojców synodalnych istniała zgoda, co do konieczności towarzyszenia i przyjmowania rodzin zranionych, stosownie do „pedagogii miłosierdzia”, tak jednak, aby unikać postaw sekciarskich i pogodzić duszpasterstwo z doktryną, bez „rozwadniania” jej.

Abp Stanisław Gądecki przypomniał na sali obrad, że jest bardzo wiele możliwości uczestnictwa osób będących w nowych związkach w życiu Kościoła i nie są one w żaden sposób wykluczone. Nie są ekskomunikowane, a więc mają pełne prawo uczestniczyć w życiu eklezjalnym. Podkreślił, że nie jest również wykluczone przystąpienie do sakramentu pokuty, ponieważ aby otrzymać radę można przystąpić do sakramentu pokuty, nawet w przypadku jeśli nie uzyska się rozgrzeszenia. “Myśmy zawsze planowali drogę dla nich w ten sposób, że kapłani powinni utrzymywać kontakt z osobami rozwiedzionym, muszą im towarzyszyć i muszą służyć im wsparciem w trudnych chwilach, nie stwarzając im jednak niepotrzebnych iluzji” – powiedział abp Gądecki.

Związki partnerskie

Przedmiotem obrad były też związki partnerskie i cywilne. Ojcowie synodalni podkreślali ich nieuporządkowanie, proponując zarazem wydobywanie tych aspektów pozytywnych, które mogą doprowadzić w przyszłości takie pary do małżeństwa sakramentalnego. Pojawiały się liczne propozycje szczególne, np. aby zwrócić większą uwagę na ojców żyjących w separacji lub rozwiedzionych, często będących ofiarami ubóstwa oraz aby docenić odwagę kobiet – ofiar przemocy, które postanawiają urodzić dzieci, mimo uprzedzeń społecznych, aby udzielić głosu osobom zmuszanym do kazirodztwa lub padającym ofiarami handlu ludźmi.

W relacji końcowej synodu, w paragrafie 70 zaznaczono, że wpływ na brak decyzji o małżeństwie wynika z rozpowszechnionej mentalności, ale także braku bezpieczeństwa egzystencjalnego, czy też wreszcie ubóstwa. „Wszystkie te sytuacje, należy rozważyć w sposób konstruktywny, starając się je przemienić w szanse drogi nawrócenia ku pełni małżeństwa i rodziny w świetle Ewangelii” – czytamy.

W paragrafie, 71 – zachęca się do docenienia w związkach tylko cywilnych czy nieformalnych „znaków miłości, które właściwie odpowiadają na odblask miłości Boga w autentycznym planie małżeństwa”. Paragraf 72 mówi o małżeństwach mieszanych wyznaniowo, z chrześcijanami należącymi do innych Kościołów. Wskazano na potrzebę współpracy ekumenicznej duszpasterzy.

Problem osób homoseksualnych

Natomiast w odniesieniu do osób homoseksualnych ujawniło się kilka różnych stanowisk, przy ogólnym nastawieniu, iż należy przyjmować takie osoby bez dyskryminacji. Podkreślano przy tym, że zagadnienie to nie wchodzi w zakres tematyczny synodu, toteż należy je omawiać oddzielnie. Zgadzano się natomiast, że związki osób homoseksualnych nie mogą adoptować dzieci i nie można takich związków zrównywać w prawach z małżeństwami.

Problem ten znalazł miejsce w relacji końcowej. Paragraf 76 odnosi się do rodzin, w obrębie których są osoby o skłonnościach homoseksualnych. Przypomina o konieczności poszanowania każdej osoby, niezależnie od jej orientacji oraz zapewnienia tym rodzinom odpowiedniego towarzyszenia duszpasterskiego. Powinno się unikać wobec nich jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji. Jednocześnie zaznaczono, że „nie istnieje żadna podstawa do porównywania czy zakładania analogii, nawet dalekiej, między związkami homoseksualnymi a planem Bożym dotyczącym małżeństwa i rodziny”. Ponadto Synod stanowczo skrytykował wszelkie naciski na Kościoły lokalne w tej dziedzinie a także fakt, że organizacje międzynarodowe uzależniają pomoc finansową w krajach ubogich od wprowadzenia praw ustanawiających „małżeństwo” między osobami tej samej płci.

Nie dla ideologii gender

Wiele miejsca podczas obrad poświecono problemowi “genderyzmu”. Podkreślano, że prawdziwą groźbą nie jest kwestia gender (kulturowej roli płci) jako przedmiot badań naukowych, lecz “genderyzm”, czyli ideologia, która stara się osłabić małżeństwo i rodzinę poprzez zaprzeczenie różnic płciowych, co pozostaje w jaskrawej sprzeczności z naukami biologicznymi oraz wynikającą z objawienia koncepcją człowieka, który został stworzony jako mężczyzna i kobieta. Wskazywano na niebezpieczeństwo przenikania ideologii gender do edukacji dzieci i to w większości przypadków bez zgody rodziców. Do tego dochodzi seksualizacja młodych ludzi i traktowanie seksu w oderwaniu od miłości a nawet od płciowości.

Zwracano uwagę, że w krajach rozwijających się ideologia genderyzmu obecna jest w formie dyktatu narzucanego przez organizacje międzynarodowe, w tym agendy ONZ. Przedstawiciele Afryki uświadomili Europejczykom jak ten proces jest dalece zaawansowany na ich kontynencie. W Europie przyjął on łagodne i zakamuflowane formy, natomiast w Afryce przyjęcie tego typu programów edukacyjnych jest warunkiem udzielenia pomocy w innych dziedzinach życia, np. w rolnictwie czy służbie zdrowia.

Brońmy rodziny przed ideologicznymi atakami

Przed Kościołem nieustannie stoi wyzwanie „głoszenia Ewangelii współczesnemu człowiekowi, broniąc rodziny przed wszystkimi ideologicznymi i indywidualistycznymi atakami aby wszyscy ludzie zostali zbawieni” – powiedział papież Franciszek 24 października na zakończenie ostatniej kongregacji generalnej XIV zgromadzenia zwyczajnego Synodu Biskupów.

W obszernym przemówieniu Franciszek zaznaczył, iż Synod nie wyczerpał wszystkich kwestii dotyczących rodziny, nie rozwiązał wszystkich trudności i wątpliwości, ale że wystawiono je na światło Wiary, że uważnie się im przyjrzano i skonfrontowano się z nimi bez lęku i bez chowania głowy w piasek. Zachęcono też wszystkich do zrozumienia wagi instytucji rodziny i małżeństwa, wysłuchano głosów rodzin i pasterzy z każdej części świata. Ukazano, że Kościół katolicki nie boi się potrząsnąć uśmierzonymi sumieniami albo pobrudzić sobie ręce, żywo i szczerze dyskutując o rodzinie. Usiłowano odczytać rzeczywistość oczyma Boga. Zaświadczono, że Ewangelia pozostaje dla Kościoła żywym źródłem wiecznej nowości, przeciw każdemu, kto chce ją “zdoktrynizować” w martwe kamienie do rzucania w innych. „Oznacza również, że obnażono zamknięte serca, które często ukrywają się nawet za nauczaniem Kościoła, albo za dobrymi intencjami, aby zasiąść na katedrze Mojżesza i sądzić, czasami z poczuciem wyższości i z powierzchownością, trudne przypadki i rodziny zranione” – stwierdził Franciszek.

Papież podkreślił, iż zaakcentował, że Kościół jest Kościołem ubogich w duchu i grzeszników poszukujących przebaczenia, a nie tylko sprawiedliwych i świętych, więcej: sprawiedliwych i świętych, kiedy czują się ubogimi i grzesznikami. Usiłował otworzyć horyzonty dla przezwyciężenia każdej hermeneutyki spiskowej zamkniętej wizji, aby bronić i szerzyć wolność dzieci Bożych, aby przekazywać piękno chrześcijańskiej Nowiny, czasami pokrytej rdzą archaicznego języka albo po prostu niezrozumiałej.

Ojciec Święty zaznaczył, że na Synodzie wyrażono różne opinie i podkreślił konieczność zakorzenienia prawd wiary w autentycznych kulturach ludzkich. Przed Kościołem staje bowiem nieustannie wyzwanie głoszenia Ewangelii współczesnemu człowiekowi, broniąc rodziny przed wszystkimi ideologicznymi i indywidualistycznymi atakami, aby wszyscy ludzie zostali zbawieni.

Franciszek podkreślił, że pierwszym obowiązkiem Kościoła nie jest szafowanie wyrokami skazującymi czy anatemami, ale głoszenie miłosierdzia Boga, wzywanie do nawrócenia i prowadzenie wszystkich ludzi do zabawienia Pańskiego. Przypomniał nauczanie w tym względzie swoich poprzedników: bł. Pawła VI, św. Jana Pawła II i Benedykta XVI. Zaznaczył, że w słowie rodzina można znaleźć streszczenie jej powołania i sens całej drogi synodalnej. Ma ona formować nowe pokolenia do poważnego przeżywania miłości, wychodzić ku innym, wyrażać i szerzyć miłosierdzie Boże, oświecać sumienia, pozyskiwać i odbudowywać z pokorą zaufanie do Kościoła, wspierać i dodawać odwagi rodzinom zdrowym, rodzinom wiernym, rodzinom wielodzietnym, wypracować odnowione duszpasterstwo rodzin, kochać bezwarunkowo wszystkie rodziny, a szczególnie te, które przechodzą czas trudności.
Synod w statystyce

W synodzie wzięło udział 270 ojców synodalnych: 42 z urzędu, 183 z wyboru i 45 z nominacji papieskiej. 54 z nich reprezentuje Afrykę, 64 Amerykę, 36 Azję, 107 Europę oraz 9 Oceanię. Do uczestników z urzędu należeli zwierzchnicy 15 synodów Kościołów Wschodnich sui iuris, przełożeni 25 dykasterii Kurii Rzymskiej a także sekretarz i podsekretarz Synodu Biskupów.

W zgromadzeniu synodalnym wzięło też udział: 24 ekspertów i współpracowników sekretarza generalnego, 51 audytorów i audytorek, 14 delegatów bratnich (innych Kościołów chrześcijańskich). W Synodzie wzięło udział 18 małżeństw (17 jako audytorzy i audytorki), jedno w charakterze ekspertów.

Było 13 małych grup („circuli minores”): jedna w języku niemieckim, 4 angielskim, 3 hiszpańskim, 2 po włosku, oraz 3 po francusku. Odbyło się 13 sesji w małych grupach oraz 18 kongregacji generalnych.

Podczas trzech tygodni jego ojcowie podczas obrad zabierali głos 328 razy, w tym 70 razy w czasie tzw. “wolnych głosów”. Do tego 51 uczestników przemawiało przy redakcji dokumentu końcowego. Jak widać z powyższych danych większość z 270 ojców synodalnych zabierała głos więcej niż jeden raz.

Kongregacje generalne trwały sumie 54 godz. a praca w 13 grupach językowych tzw. “circoli minores” 36 godz. Ponadto odbyło się 19 konferencji prasowych, wystosowano 30 listów informacyjnych i ok. 2. tys. Twitterów.

Podczas synodu akredytowanych było 464 dziennikarzy z całego świata, wśród nich 227 ludzi filmu i telewizji.

KAI